wtorek, 9 października 2012

History.

Witam po tygodniu absencji w swoich własnych (wtf?) blogowych progach. Moje życie nie jest zbyt ekscytujące ostatnimi czasy (och, czyżby kiedykolwiek występowały w nim jako takie pościgi czy wybuchy?), streszczając: mam baaaaaaardzo dużo pracy (nie żartuję, nie mam czasu sobie spokojnie posiedzieć na tumblr), w sobote pojawiłam się na imprezie urodzinowej mojej classmate (nadużywanie alkoholu częstym błędem młodzieży, I'm sorry Ms Jackson), a dziś zostałam totalnie zgnieciona przez matematykę.
Obiecałam sobie, że nie będe tu pisała o szkole, bo to troche żenujące czytać codziennie o tym jakie wspaniałe postępy czynię w nauce z historii i angielskiego (CO JEST BUJDĄ GORSZĄ NIŻ ANOREKSJA OK TAECA). Dlatego wstawię zdjęcie mojego kaktusa:
tak, mój kaktusek się uśmiecha (time for some laugh)
.
.
(ok enough).
Także jestem dziś w bardzo ambiwalentnym nastroju. 
Czekam na płytę 2PM, która powinna przyjść w tym tygodniu, a już czaje się na następne... Zwłaszcza ciągnie mnie do solowej płyty Wooyounga, '23, Male, Single" (nie powiem, zachęcający tytuł).
Cudowna piosenka z owej płyty
:
Ostatnio cierpie na straszny brak czasu, budzę się o 6, idę do szkoły, wracam o 16 i nagle bang - już 23. na przykład teraz. Tyle planów, tyle rzeczy chciałabym zrobić, a kończy się na tym, że jestem tu i marudzę...
Wgl Pops powiedział, że przeczytał raz to co tu napisałam, MHROOOOK (Pops, dzięki za ostatnią zupke chińską)
+ na koniec moja reaction na otaczające mnie życie ostatnimi czasy
żal takim gimbazjalnym wyrażeniem, ahh wesołe wspomnienia~


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz