niedziela, 31 marca 2013

Art of seduction, art of celebration.

Panie i Panowie!
Mamy święta wielkanocne!
Czas gdy mogę wysiadywać do późna na tumblrze, spać ile chcę, robić co chcę, jeść i próbować nowych ciast mamy i babci, I like it!

Zastanawiam się nad zrobieniem listy rzeczy, które chciałabym zrobić po maturze. Na jej czoło obecnie wysuwają się nauka koreańskiego i czytanie 'Dziwnych losów Jane Eyre' oraz 'Rozważnej i romantycznej'. Coś czuję, że 22 maja dotknie mnie uczucie pustki. Schowanie książek od historii, martwienie się o wyniki matury + za duża ilość wolnego czasu. Może powinnam zacząć rozglądać się za jakąś pracą na wakacje?

Obiecałam sobie, że nie pisać tu nic więcej na temat nauki, życie nie powinno kręcić się wokół szkoły (którą z resztą i tak zaraz ukończę) XD

Taka brzydka pogoda za oknem, że aż nie mam ochoty patrzeć na świat. Spring, I'm waiting!
Na zakończenie dodam, że jestem niesamowicie dumna z chłopaków z B1A4, żaden hejter kpopu nigdy nie zrozumie ile ci chłopcy włożyli wysiłku w pracę nad zespołem, ich osiągnięcia są totalnie zasłużone, gdy czytam jak podobno gdy spóźnili się o minutę ich manager kazał robić im przez półtora godziny pompki to aż serce mi się kroi....Najlepsze jest to, że sława nic ich nie zmieniła. Chanshik nadal jest nieśmiałym awkwardem, Shinwoo nieogarniętym misiowym hyungiem, a Jinyoung odpowiedzialnym liderem. 
Pomimo tego, że moim biasem w zespole jest zdecydowanie Channie, życzę z całego serca Sandeulowi wydania solowej płyty. Mam nadzieję, że w tym roku spełni to marzenie.

To tyle ode mnie, wesołych świąt! <3


piątek, 29 marca 2013

Heaven's door.



Of course, nie jestem jeszcze na tyle zła, zgorzkniała i smutna, hyhyhy cudowna piosenka na tą jakże zimową wielkanoc~~

Let me talk about mine~

Ostatnio nie miałam jakoś czasu żeby usiąść sobie i pomyśleć nad tym co się dzieje z moim życiem.
Może inaczej - miałam czas, ale jakoś odwlekałam ten temat sama od siebie. Myślę, że taka specyficzna pora jak środek nocy z piątku na sobotę bardzo pomogła w podjęciu tego zagadnienia.
Lubię siebie sam na sam. Serio, nie jestem aż tak źle do siebie nastawiona gdy siedzę w pokoju z wyciągniętymi nogami na biurku, wodą gazowaną siorbaną ze słomki, błądzeniem po czeluściach internetu (przeczytawszy nawet Pudelka!), bałaganem wokół i kotem chrapiącym na fotelu.
Gorzej jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi, wtedy mam ochotę bić się po twarzy co drugie wypowiedziane nieodpowiednio słowo...
Przyznam się, że niezbyt uważam na to co mówię... powinnam nauczyć się mówić uprzednio zastanowiwszy się nad tym, czy wypowiadane słowa nie są:
a) obraźliwe
b) dziwne
c) nie na miejscu
d) wszystko naraz
Podsumowując samą siebie po 18 latach i 3 miesiącach życia (o jak równo) stwierdzam, iż opanowanie tej sztuki przyjdzie mi... ee... opornie?

Powinnam posprzątać pokój, zamknąć kompa, położyć się grzecznie spać, wstać rano, pójść poświęcić koszyczek na święta, następnie poczytać książki do pracy maturalnej, napisać ową pracę, pouczyć się z historii, napisać 6 prac pisemnych z rozszerzonego angielskiego, odrobić matematykę i polski, i tak dalej do usranego maja. Z tym że bez święcenia koszyczka.
Powinnam.
He.