Po wypełnieniu pięciu arkuszy maturalnych w minionym tygodniu, okazuję się, że wspomnianym przeze mnie D-Day nie był dzień matury z polskiego, angielskiego czy matematyki. Chodzi o ustny egzamin z języka polskiego. Zostały mi dwa dni na napisanie i nauczenie się pracy, a moja blokada staje się coraz bardziej nie do przejścia.
Portret zbrodniarza. Przedstaw degradację jednostki.
Moja nienawiść do tego tematu zaczyna przechodzić jakiekolwiek zdrowe, ludzkie pojęcie.
Z milszych rzeczy - spałam dzisiaj cały dzień, trochę wypoczęłam.
Za trzy dni L's Bravo Viewtiful zostanie oficjalnie wprowadzony do sprzedaży internetowej, co oznacza, że niedługo mój egzemplarz zostanie wysłany do Polaczkowa.
Polski, matematyka i angielski poszły mi bardzo dobrze (no może oprócz podstawy z polskiego), ale myślę, że powinnam dostać się na jakieś studia z takimi wynikami, bądźmy dobrej myśli.
Chciałabym położyć się dziś i obudzić 21.05, tuż po wynikach z ustnego angla, będąc pewna, że ustny polski zdałam na co najmniej 30%... Nie oczekuję po sobie zbyt wiele...
Mam strasznie dużo planów na 'po maturze', moje 'Dziwne losy Jane Eyre' odkopane z czeluści szafek już leżą na biurku, gotowe do czytania <3
To samo z 'Rozważną i romantyczną', 'Wichrowymi wzgórzami' i 'Niebezpiecznymi związkami', jeśli starczy czasu i chęci, to może jeszcze 'Dumę i uprzedzenie' uda mi się przeczytać jeszcze raz po latach, haha.
Czas wrócić do nauki koreańskiego, którą porzuciłam w klasie maturalnej, myśląc, że będę miała więcej czasu na naukę z właściwych przedmiotów, hahahahaha, rada dla przyszłych maturzystów - gdy nastanie już maj 2014, rzućcie książki na bok, nie wejdzie wam do głowy już nic więcej XD
Jest już prawie połowa maja, czas płynie coraz szybciej, ostatnio zastanawiałam się jakie zmiany zaszły w czasie trwania liceum (nadal nie wierzę, że już je skończyłam, lol).
Po pierwsze - mam wrażenie, że dorastanie wyzwala w ludziach jakieś dziwne potrzeby izolacji. Tak jak bardzo dobrze wspominam gimnazjalne spotkania w kilkunastoosobowej grupie ludzi ze znajomymi, tak teraz nie zauważyłam, żeby coś takiego miało jeszcze miejsce (nie mówię tu o imprezach, tylko o takim zwykłym hanging out together). Ludzie się rozchodzą, wszyscy szukają swoich własnych priorytetów, układają sobie życie na własną rękę, przy okazji zostawiając dawnych znajomych za sobą. Może to dobrze, że takie rzeczy się dzieją, może czasem musimy zostawić coś za sobą, żeby rozwinąć swoje własne skrzydła. A indywidualizm zawsze stał w sprzeczności z kontaktami międzyludzkimi, które powodują przyswajanie niektórych działań tak, żeby było dobrze nie tylko 'mi' ale i 'nam'.
Mówi się, że to w gimnazjum nastaje moment przemiany nieświadomego niczego dziecka w młodego dorosłego, ale nadal obstaję przy tym, że to całkowite kłamstwo. Gdy ja jeszcze chodziłam do gimnazjum ('za moich czasów' ehh starość), to zmiana szkoły w sumie nie była niczym niezwykłym. Trafiało się do klasy z ludźmi z podstawówki, jedyne co się zmieniało, to nauczyciele i droga do domu. Moja siostra idzie w tym roku do gimnazjum i szczerze się o nią boję, to co się tam teraz dzieje przechodzi wszystkie moje obawy, dzieci wchodzą w sfery seksualności i nielegalnych jeszcze dla nich używek zbyt szybko i zbyt brutalnie. Może zabrzmię jak stara baba, ale jak widzę jak trzynastolatki obnoszą się z paleniem papierosów i ilością chłopaczków, którzy już je zmacali, to aż mnie skręca. Te wszystkie małe 'fejmy' , nie wiem czy uda mi się ciągle z nich śmiać, to już się robi przykre.
Zmieniając całkowicie temat - kiedy wreszcie szanowny Woollim Ent wypuści tak długo zapowiadane nowe mv Infinite?! bo czekam codziennie i umieram każdego ranka i o 17 sprawdzając ich oficjalny kanał na YT XDDD
Idę dalej płakać nad swoimi ograniczeniami psychicznymi wobec pisania pracy maturalnej, pozdrawiam.
Z.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz